Żelazny List

Kiedy w głowie myśl przedziwną masz.

Kiedy masz marzenie.

Nie odkładaj na bok jej.

Zwycięż ręki drżenie.

Póki w piersi ogień jest.

Póki w sercu radość.

Trzymaj w dłoni oręż swój.

Zwycięż swoją słabość.

Jeśli dziś ideę masz.

Skoro coś dociera.

Nie zawahaj nigdy się.

Użyj wręcz rapiera.

Chociaż w gardle sucho ci.

Choć wypieki masz.

Dłonią pochwyć wody łyk.

Odsłoń swoją twarz

Prawa dłoń wystarczy ci.

Z lewej odrzuć tarczę.

Nie przesłoni pola ci życie gospodarcze.

Jeśli ból doświadczy cię.

Jeśli przyjmiesz chłostę.

Wielka słuszność sprawy tej.

Cięciem daj ripostę.

Pomiń przeciwnika kłam.

Pomiń jego chustę.

Świadomością myśli twej.

Ty nie trafiasz w pustkę.

Gdybyś oddał życie swe.

Gdybyś przelał krew.

Pchnij w ironię fikcji złej.

Szarpnij głupi blef.

Twoją bronią oka błysk.

Twą siła nadzieja.

Nie odcinaj knotów świec.

Niech iskra dociera.

Kto by chciał pokonać cię.

 Kto by się odważył.

Gdy skremuje ciało twe.

W myśli się poparzy.

Gdy osaczą umysł twój.

W wąskim korytarzu.

Często nie dostrzegą.

Co ty nosisz w bagażu.

I gdy zgniotą ciebie tak, że już nie masz ruchu.

Wyjmij jabłko. Włóż do ust.

Zakpij sobie z trupów.

To nie kwestia siły złej.

To nie problem maski.

Kto oszuka siebie sam.

Popada w zatrzaski.

To nie doskonałość cięć.

To nie złośliwości.

Zwykła prawda siłą jest.

Siła w świadomości.

To nie zwykły rozmiar salw.

To nie rodzaj barw

Nie przypadkiem z ludzkich rąk.

Kowal miech rozpiera.

Ogień wydał owoc dziś.

Z perłą karabela.

To już nie spóźnienia żal.

Tu nie sens grymasu.

Kto przeoczy moment.

Ten nie ma już czasu.

Mocą życia wiara jest.

Życia mocą tara.

Życie to genialny ciąg.

Często też ofiara.

Przyjaźń to muszkieter wręcz.

Obojga ich plon to zażyłość.

Pole to gdzie chwastu brak.

To szlachetna miłość.

Narodziny to jest punkt.

I nie do zabawy.

Kto w szaleństwie zniszczy to.

Nie uprościł sprawy.

Tam zwycięstwo twoje jest.

Gdzie nie ma nadzoru.

Tam króluje dobro wprost.

Gdzie z prawa wyboru.

Z gwizdem śmiga ostrza czub.

Niczym punkt znikający.

Bystrym okiem wokół patrz.

By w rozmachu nie trafiać niechcący.

Honor każdy może mieć.

Ziemski samuraju.

Swą świadomość ostrz co dnia.

Pozostań z nią w raju.

Żadnej informacji ciąg.

W żadnym wielkim pliku.

Nie dotyczy ciebie tak.

Jak zła wojowników.

W równym rytmie też coś jest .

Myśl mą pojmiesz w mig.

Nie doszukuj głębiej się.

Stawaj. Formuj szyk.

                                                           Marcin Jakub Kinkel

                                                  Tczew rok 1999

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *